Wzrost automatyzacji w sektorze detalicznym przyspiesza zmiany na rynku pracy, prowadząc do spadku zatrudnienia i rosnącej produktywności. Jakie konsekwencje niesie to dla pracowników i jakie lekcje płyną z historii dla polityki zatrudnienia?
Technologia w codzienności
Technologia coraz głębiej wnika w codzienne funkcjonowanie sklepów detalicznych, gdzie automatyczne kasy samoobsługowe, elektroniczne etykiety i systemy rozpoznawania twarzy stają się normą w dobie słabnącego wzrostu gospodarczego te innowacje mogą zwiastować nową erę efektywności, ale jednocześnie wywołują obawy o przyszłość zatrudnienia.
Sytuacja w handlu detalicznym
Wzrost produktywności w handlu detalicznym jest efektem spadku zatrudnienia w sektorach nisko płatnych, gdzie technologia zastępuje droższych pracowników w ubiegłym roku bezrobocie w Wielkiej Brytanii osiągnęło najwyższy poziom od dekady poza okresem pandemii, podczas gdy produkcja gospodarcza utrzymuje się na umiarkowanym poziomie. To połączenie skutkuje mechanicznym wzrostem produktywności, choć kosztem miejsc pracy.
Na sytuację wpływają także rosnące koszty zatrudnienia, takie jak podwyżki składek na ubezpieczenia społeczne oraz minimalnej płacy. Według brytyjskiego stowarzyszenia handlu detalicznego przyczyniły się one do wzrostu kosztów pracy o 10% w sektorze detalicznym. Dodatkowo, zmiany legislacyjne i koszty związane z opakowaniami stanowią kolejne obciążenia dla pracodawców.
Odwrócenie trendu
Tradycyjnie listopad jest miesiącem intensywnego zatrudniania sezonowego w handlu, jednak w tym roku liczba ofert pracy spadła o niemal 6% osiągając najniższy poziom od dekady, z wyjątkiem okresu pandemii. Przyczyną są zarówno słaba konsumpcja, rozwój handlu internetowego, jak i rosnąca automatyzacja, która jest jedną z głównych reakcji firm na rosnące podatki i koszty pracy.
W ciągu ostatniej dekady sektor detaliczny stracił ponad 350 tysięcy miejsc pracy – szczególnie dotknięci są młodzi ludzie poszukujący pracy na niższych stanowiskach, które są łatwiejsze do zautomatyzowania. Wśród środowisk politycznych panuje przekonanie, że podnoszenie kosztów zatrudnienia jest konieczne, aby zmusić firmy do inwestowania w kapitał i unowocześniania działalności.
Niebezpiecznie wolny wzrost
Dotychczas inwestycje biznesowe w Wielkiej Brytanii rosną powoli, zaledwie o 1,5% w trzecim kwartale. Produktywność wzrosła o 1,1% w porównaniu z rokiem poprzednim. Choć to poprawa względem stagnacji ostatnich lat, nadal jest to poziom niższy od średniej sprzed kryzysu finansowego z 2008 roku.
Historia pokazuje, że podobne procesy automatyzacji i wzrostu produktywności miały miejsce podczas rewolucji przemysłowej. Maszyny zastępowały pracę ludzką, a korzyści początkowo trafiały głównie do właścicieli kapitału. Doprowadziło to do społecznych napięć i walki o prawa pracownicze, które z czasem przyniosły poprawę warunków życia i powstanie państwa opiekuńczego.
Jak będzie wyglądać przyszłość?
Obecnie eksperci podkreślają, że choć automatyzacja może prowadzić do eliminacji niektórych stanowisk. To jednocześnie tworzy nowe możliwości zawodowe i pozwala pracownikom uwolnić się od monotonnych zadań. Kluczowe jest jednak odpowiednie zarządzanie tym procesem, tak aby nikt nie został pozostawiony na marginesie rynku pracy.
Przyszłość rynku pracy wymaga więc inwestycji w edukację, szkolenia i rozwój kompetencji. Pozwolą one pracownikom dostosować się do zmieniających się wymagań. Polityka zatrudnienia musi uwzględniać te wyzwania, ucząc się na historycznych doświadczeniach i zapewniając, że wzrost produktywności nie odbywa się kosztem pracowników, ale z korzyścią dla całego społeczeństwa.
Oryginalny tekst: Labour must learn lessons from history as automation hits jobs market | Richard Partington | The Guardian